|
Międzyrzecki rejon
umocniony... Przez ten nieplanowany remont wyleciał mi dokładnie cały miesiąc jeżdżenia, więc należało to szybko nadrobić ;) Wczoraj tzn. 8.07 byłem u Kalsona na kawie i decyzja zapadła, jutro jedziemy do MRU. Wyjazd w te rejony planowaliśmy już w kwietniu, ale zawsze coś nam przeszkadzało. Cóż co się odwlecze to nie uciecze... Wyjechaliśmy z Międzychodu o godzinie 10 unikając ruchliwych dróg. Skierowaliśmy się na Gorzycko by polnymi drogami dojechać na skrzyżowanie drogi krajowej Poznań – Gorzów wlkp. i skrętu na Pszczew. Z stamtąd śmigaliśmy już bezpośrednio do Międzyrzecza. W trasie właściwie nic się nie działo. Zatrzymaliśmy się tylko raz ze względu na chwilowe problemy z simsonem. ![]() Przerwa na
chłodzenie ;)
Dojechaliśmy na miejsce bezproblemowo i poszliśmy zakupić bilety. Do wyboru mieliśmy dwie trasy długą i krótką. Długa liczyła sobie 2,5 a krótka 1,5 godziny łażenia w podziemiach. Mój status studenta pozwolił zaoszczędzić całe 3 zł na bilecie;) W ogóle to lekkie zdziwienie wzięło panią gdy zobaczyła że nie mamy nic do „okrycia” ;) Byliśmy w krótkich rękawkach a wewnątrz miało być około 10 stopni Celsjusza. Ale nic to, dała nam jeszcze latarkę i poszliśmy dołączyć się do grupy 2,5 h, która właśnie wyruszyła. ![]() Na miejscu...
Przewodnik, który nam się trafił nie
oszczędzał gardła i nawijał jak należy. Wchodząc do bunkrów
przechodzi się przez kilka kondygnacji pierwsza to pokoje jakiś ważnych
Bolków...
...następna to kondygnacja techniczna a trzecia to
znajdująca się 30 metrów pod ziemią sieć tuneli wewnątrz
których znajdowały się jakieś fabryki. Cała wycieczka to
właściwie długi spacer i od czasu do czasu wysłuchanie
krótkiej historii, danego miejsca, czy pomieszczenia. Była
też atrakcja w postaci działającej drezyny;) ![]() ![]() To co mi wystaje
z
kieszeni to latarka a nie browar ;)
Pod ziemią panują całkowite ciemności, więc latarki były jak znalazł ale te pożyczone to były takie gnioty że szkoda gadać ;) Jadąc zwiedzać bunkry powinniśmy się wyposażyć we własną. Lepszejsza..:) Po wyjściu z podziemi (z zupełnie innej strony) można było zobaczyć tzw. zęby smoka, czyli betonową konstrukcję przeciwczołgową. ![]() ![]() ![]() do czołgu można było wejść i
pokręcić lufą ;)
Kościółek powstał w 13 wieku i trzeba przyznać wyglądał bardzo ładnie. Za zwiedzanie trzeba zapłacić... całe 1,5 zł ;) W zamian za półtora złotego dostajemy własnego przewodnika, który opowiada co i jak i oprowadza po całym kompleksie. Trzeba przyznać, że zorganizowani są. Uprawy prowadzone są we własnym zakresie, mają tam nawet własną rzeźnie a wszelkie prace w ogrodzie i w oborze spoczywają oczywiście na studentach pierwszego roku ;) Po zakończeniu wycieczki wsiedliśmy na nasze fury i ruszyliśmy do domku. Przejechaliśmy tego dnia trochę ponad 120 km a w domku byliśmy o godzinie 17... ![]() |
|||||||||