MZ ETZ 150

WYJAZDY



Strona Główna
Co nowego...
Moje Motocykle
Usprawnienia MZ
Wyjazdy
O mnie...
Linki
Księga Gości...
W pogoni za zgniłą pyrą...

   Ten wyjazd to kolejny spontan... Na dwa dni przed planowanym terminem rozpoczęcia imprezy napisał do mnie MZRider z pytaniem czy się na ten rajd nie wybieram. Byłem w sumie zaskoczony, ale ostatecznie stwierdziłem że dlaczego nie... Pniewy, w okolicach których całość miała miejsce są tylko 35 km od Międzychodu. Dystans niewielki a nigdy w życiu na takim rajdzie nie byłem.

   Miejscem, z którego motocykle wyruszały była stacja benzynowa przy której stoi też McDonald niedaleko Pniew. Na miejscu należało zapłacić 10 zł wpisowego i określić jaką trasą chcemy jechać. Trasy były dwie, gruntowa i asfaltowa. Ja oczywiście mając na uwadze że ETZ to wysokiej klasy sportowe enduro wybrałem trasę gruntową...;) Mapka, która dostajemy to zespół kwadratów, kółek i kropek z podanymi dystansami od kropki do kropki. Cała zabawa polega na obserwowaniu licznika i skręceniu w odpowiednie drogi. Na początku nie potrafiłem za bardzo czytać tej mapki, wiec zaraz na początku zatrzymałem kolegę na czerwonej WFM, który bardziej obyty w tych kwestiach wyjaśnił o co chodzi i od tej pory jechaliśmy razem.

   Oczywiście nie tylko na dojechaniu do celu taki rajd się opiera. Na trasie mamy do wykonania rozmaite zadania no i obowiązek meldowania się na PKP (punkcie kontroli pojazdów). Na tym ostatnim czekały zadania sprawnościowe...

   Na pierwszym PKP zakuwali człowieka w kajdany... Klucze do tego ustroństwa wysiały sobie spokojnie na kiju w jeziorze. Należało więc biec po wędkę, wyłowić te właściwe.. (wisiały bowiem dwa komplety ;) ) rozkuć się i zameldować na mecie. Mój czas 1:23 rewelacyjny nie był, ale tez do najgorszych nie należał ;). Poza tym trafiła mi się wędka z której haczyk odpadł ;) no i konkurencje musiałem powtarzać ;)

   Drugi PKP to z kolei usypywanie wału ochronnego ;) Do każdego worka trzeba było nasypać po 10 saperek ziemi, następnie ułożyć z nich wał, położyć się za nim i rzucać atrapą granatu jak najbliżej określonego punktu. Granaty były 3 a liczył się najlepszy. Punkty przydzielano za ilość usypanych worków, i dokładność "ataku granatem" całość nie mogła trwać dłużej niż 2,5 minuty. Ja usypałem 3 worki a skupienie w rzutach miałem doskonałe ;) Tylko że trochę z dala od celu ;) W sumie zebrałem 6 punktów na 16 ;)

   Następny PKP to byli ruscy żołnierze, którzy robili przesłuchanie. Przychodzili, brali po dwóch zakładając worki na głowy a na miejscu przesłuchań zadawali debilne pytania ;) Np.: pokazując pyrę kazali odpowiedzieć co tu widzisz ;) Kazali też śpiewać hymn ruski i takie tam. Wszystko oczywiście w atmosferze prawdziwego przesłuchania. Nie było potulnego pytania ;) Chłopoki darli mordy, trzaskali po stołach pałą ;) u nich się naśmiałem najwięcej ;) naprawdę nadawali się do tej roli ;)

   Dalej czekała nas już tylko jazda. Do 4 jak i 5 PKP już nie dojechaliśmy ponieważ wyszły wady takich długich konkurencji... Rajd przygotowany był na ok. 40 motocykli a zjechało się ponad 70. Z jednej strony super, ale z drugiej powodowało to totalne zatory na trasie.. Na każdą konkurencje trzeba było czekać ponad 40 minut... Planowane 4 godziny na cały rajd niestety nam nie wystarczyły.

   Zajechaliśmy jako jedni z ostatnich po 7 godzinach walczenia po polnych drogach. Na mecie było ognisko i kiełbacha wliczona w cenę "wejściówki". Po krótkim odpoczynku i strawie ruszyłem do domu. Przejechałem tego dnia pod 130 km a etka choć zeżarła chyba z 7 ltrów na 100 km spisała się jak zwykle rewelacyjnie :)

    Impreza była naprawdę udana, konkurencje przemyślane, mapki zrobione na poziomie a za to że zjechało się aż tyle maszyn nie można przecież winić organizatorów. ;) Jak będzie okazja to za rok przyjadę znowu...


 

copyright: intr