|
|
W pogoni za zgniłą pyrą...
Ten wyjazd to kolejny spontan... Na dwa dni przed
planowanym terminem rozpoczęcia imprezy napisał do mnie MZRider z
pytaniem czy się na ten rajd nie wybieram. Byłem w sumie zaskoczony,
ale ostatecznie stwierdziłem że dlaczego nie... Pniewy, w okolicach
których całość miała miejsce są tylko 35 km od Międzychodu.
Dystans niewielki a nigdy w życiu na takim rajdzie nie byłem.
Miejscem, z którego motocykle wyruszały była stacja
benzynowa przy której stoi też McDonald niedaleko Pniew. Na
miejscu należało zapłacić 10 zł wpisowego i określić jaką trasą chcemy
jechać. Trasy były dwie, gruntowa i asfaltowa. Ja oczywiście mając na
uwadze że ETZ to wysokiej klasy sportowe enduro wybrałem trasę
gruntową...;) Mapka, która dostajemy to zespół
kwadratów, kółek i kropek z podanymi dystansami od kropki
do kropki. Cała zabawa polega na obserwowaniu licznika i skręceniu w
odpowiednie drogi. Na początku nie potrafiłem za bardzo czytać tej
mapki, wiec zaraz na początku zatrzymałem kolegę na czerwonej WFM,
który bardziej obyty w tych kwestiach wyjaśnił o co chodzi i od
tej pory jechaliśmy razem.
Oczywiście nie tylko na dojechaniu do celu taki rajd się
opiera. Na trasie mamy do wykonania rozmaite zadania no i obowiązek
meldowania się na PKP (punkcie kontroli pojazdów). Na tym
ostatnim czekały zadania sprawnościowe...
Na pierwszym PKP zakuwali człowieka w kajdany... Klucze do
tego ustroństwa wysiały sobie spokojnie na kiju w jeziorze. Należało
więc biec po wędkę, wyłowić te właściwe.. (wisiały bowiem dwa komplety
;) ) rozkuć się i zameldować na mecie. Mój czas 1:23 rewelacyjny
nie był, ale tez do najgorszych nie należał ;). Poza tym trafiła mi się
wędka z której haczyk odpadł ;) no i konkurencje musiałem
powtarzać ;)
Drugi PKP to z kolei usypywanie wału ochronnego ;) Do
każdego worka trzeba było nasypać po 10 saperek ziemi, następnie ułożyć
z nich wał, położyć się za nim i rzucać atrapą granatu jak najbliżej
określonego punktu. Granaty były 3 a liczył się najlepszy. Punkty
przydzielano za ilość usypanych worków, i dokładność "ataku
granatem" całość nie mogła trwać dłużej niż 2,5 minuty. Ja usypałem 3
worki a skupienie w rzutach miałem doskonałe ;) Tylko że trochę z dala
od celu ;) W sumie zebrałem 6 punktów na 16 ;)
Następny PKP to byli ruscy żołnierze, którzy robili
przesłuchanie. Przychodzili, brali po dwóch zakładając worki na
głowy a na miejscu przesłuchań zadawali debilne pytania ;) Np.:
pokazując pyrę kazali odpowiedzieć co tu widzisz ;) Kazali też śpiewać
hymn ruski i takie tam. Wszystko oczywiście w atmosferze prawdziwego
przesłuchania. Nie było potulnego pytania ;) Chłopoki darli mordy,
trzaskali po stołach pałą ;) u nich się naśmiałem najwięcej ;) naprawdę
nadawali się do tej roli ;)
Dalej czekała nas już tylko jazda. Do 4 jak i 5 PKP już
nie dojechaliśmy ponieważ wyszły wady takich długich konkurencji...
Rajd przygotowany był na ok. 40 motocykli a zjechało się ponad 70. Z
jednej strony super, ale z drugiej powodowało to totalne zatory na
trasie.. Na każdą konkurencje trzeba było czekać ponad 40 minut...
Planowane 4 godziny na cały rajd niestety nam nie wystarczyły.
Zajechaliśmy jako jedni z ostatnich po 7 godzinach walczenia po polnych
drogach. Na mecie było ognisko i kiełbacha wliczona w cenę
"wejściówki". Po krótkim odpoczynku i strawie ruszyłem do
domu. Przejechałem tego dnia pod 130 km a etka choć zeżarła chyba z 7
ltrów na 100 km spisała się jak zwykle rewelacyjnie :)
Impreza była naprawdę udana, konkurencje przemyślane, mapki zrobione na
poziomie a za to że zjechało się aż tyle maszyn nie można przecież
winić organizatorów. ;) Jak będzie okazja to za rok przyjadę
znowu...
|