MZ ETZ 150

WYJAZDY



Strona Główna
Co nowego...
Moje Motocykle
Usprawnienia MZ
Wyjazdy
O mnie...
Linki
Księga Gości...
Relacja jest w całości autorstwa Karoliny. Ja do tej relacji nie przyłożyłem ręki :P

Zielona Góra...

   Co najlepiej robić w duszny, słoneczny dzień? Iść na plażę i kąpać się w niezbyt czystej wodzie? Leżeć godzinami na piasku opalając się? Nie! W gorący dzień najlepiej JEŹDZI SIĘ MOTOCYKLEM !.

   W sobotni poranek 9 czerwca pogoda dopisywała, więc razem z Romkiem podjęliśmy decyzję, że gdzieś się przejedziemy. Bazą wypadową było moje miasteczko (70km na południowy zachód od Poznania). Rozłożyliśmy więc mapę i po krótkich negocjacjach wybór padł na Zieloną Górę. Główną atrakcją wyjazdu miały być kawa i lody w Palmiarni.
Niestety pogoda szybko się popsuła i zaczęło padać. Nie zniechęciło nas to jednak do wycieczki. Poczekaliśmy aż przestanie trochę padać i pojechaliśmy. Dość szybko poczułam, że moja teoretycznie nieprzemakalna kurtka szybko przesiąknęła i to bynajmniej nie od sączącego się z nieba deszczu, a raczej dlatego, ze tylny błotnik w MZtce nie do końca spełniał swoją funkcję. Nie odebrało mi to jednak ochoty na kontynuowanie wycieczki.  

  Ze względu na nasilający się deszcz pierwszy postój zrobiliśmy jakieś 30km od Wolsztyna w barze przy trasie.

   Po 30 minutach ruszyliśmy dalej. Przez cały następny etap podróży na przemian padało i świeciło słońce. Na wysokości Sulechowa jazda zrobiła się BARDZO przyjemna ze względu na stan techniczny dróg. Śmiało można powiedzieć, że trasa Sulechów-Zielona Góra jest jedną z lepszych w kraju. Wysokie wzniesienia na tym odcinku stanowią prawdziwe wyzwanie dla niejednego samochodu. MZtka spisywała się bez zarzutów - podjeżdżaliśmy pod górki z prędkością 90km/h (przy silnym wietrze).

   Znam nieco Zieloną Górę, dlatego też podjęłam się pilotażu. Skończyło się to tym, że kilka razy trzeba było zaglądać na mapę.


Dojechaliśmy wreszcie do Palmiarni i…  okazało się, że jest w remoncie.


   Na szczęście Palmiarnia nie jest jedyną atrakcją miasta Bachusa. Pojechaliśmy więc na stare miasto. Motocykl zaparkowaliśmy prawie przy samym deptaku i udaliśmy się na zwiedzanie.



   Trzeba przyznać, że miasto jest bardzo przyjazne turystom - ma bardzo rozbudowaną infrastrukturę. Deptak okala całe stare miasto, co czyni je doskonałym miejscem na niedzielne spacery.



 
   Jeśli ktoś od stylowych kamienic woli łono przyrody może udać się do wsi Ochla (ok. 7km na południe od Z.G.). Po drodze do Ochli znajduje się zalew oraz odkryty basen, a także skansen. Do tegoż skansenu pojechaliśmy. Niestety już na miejscu okazało się, że można go zwiedzać tylko do godz. 17. Na wycieczkę nie poszliśmy, ale kilka fotek udało się zrobić.




   Podczas tego wyjazdu sprawdziło się powiedzenie - nie ma złej pogody, jest tylko złe ubranie. I choć po wjeździe do Zielonej Góry dosłownie wykręcałam kurtkę z wody, a spodnie miałam zupełnie przemoczone na tyłku i udach wyjazd zaliczam do bardzo udanych. Być może uda się nam znów pojechać do Z.G. we wrześniu na tzw. Winobranie - święto miasta.


dop. Roman: Dla mnie wyjazd liczył 280 km, dla Karoliny 130 km.




copyright: intr